Kategorie
Muzyka

Koncert Depeche Mode w Krakowie (4.08.2023). Super, ale…

Czekaliśmy z bratem Piotrem na ten dzień. 4 sierpnia 2023, piątek. Hala Tauron Arena Kraków. Fajna pogoda, ciepło. Koncert Depeche Mode. Legenda na żywo. Dla mnie po raz pierwszy, a dla Piotr drugi.

Mieliśmy bilety typu „early entrance”, co oznacza, że mogliśmy przyjść wcześniej i ustawić się blisko sceny, pod barierkami, by z niewielkiej odległości oglądać swoich idoli. Mamy jednak z Piotrem już swoje lata i najzwyczajniej w świecie nie chciało nam się tak szybko przyjeżdżać, a później kilka godzin czekać na koncert. Więc przybyliśmy niemal na sam początek występu support’u, którym był zespół Hope.

Paweł Krzyworączka na koncercie Depeche Mode
Chwilę przed występem Hope. Napis na koszulce niezbyt „depeszowy”. Ale jak jest się miłośnikiem Kazimierza Staszewskiego i Kultu, to „Nie ma takiej szajki jak ta” pasuje idealnie. (fot. Piotr Krzyworączka)

Uważam ów support za niezbyt udany. Grupa Hope gra klimatyczną muzę. Wokalistka Christine Boersch-Supan jest całkiem niezła (głos, wygląd, ogólny performens). Jednak nazywanie ich „najbardziej obiecującym niemieckim zespołem” to chyba lekka przesada. Moim zdaniem, lepiej by było dać jakiś polski band. Który? Sam nie wiem, może klimaty typu Half Light. Lepiej by rozgrzali publikę przed DM.

Hope pograł nieco ponad pół godzinki i zaczęło się oczekiwanie na występ Depeche Mode. No i zaczęło się…

Bracia na koncercie
Bracia na koncercie. Na granie metalowe nie chodzę w okularach (z oczywistych względów), ale na Depeche Mode nie spodziewałem się cielesnych szaleństw. (fot. Paweł Krzyworączka).

Słucham DM od ponad 30 lat. Kiedyś byłem niemal fanem (nawet miałem fryzurę „na depesza”), dziś po prostu bardzo ich lubię i dość często słucham. Rozkoszuję się dźwiękami. Niestety w krakowskiej Tauron Arenie owej rozkoszy nie było mi dane zbyt wiele. Dlaczego? Nagłośnienie. Było głośno, wiadomo. To nie problem. Jednak dźwięki się zlewały, było jedno wielkie dudnienie. Gdy jestem na koncercie metalowym, to mogę coś takiego prędzej zaakceptować. W końcu specyfika metalu jest taka, że jest głośno, ciężko i dźwięki mogą się nieco zlewać. Ale przy Depeche Mode? Subtelnej muzie, trafiającej prosto w serce? Tutaj oczekiwałem wręcz krystalicznych dźwięków. A dostałem „buczenie”.

Drugim minusem była wysokość sceny. Nie mam pojęcia dlaczego, ale scena była wyniesiona tylko z półtora metra nad poziom płyty. Efekt: wystarczyło, że ktoś Twojego wzrostu stał przed Tobą i niewiele widziałeś. A jeśli nie miałeś minimum 180 cm wzrostu? Dramat. Widziałem wiele zmartwionych dziewczyn, które narzekały, że nic nie widzą. A wystarczyło podnieść scenę na kilka metrów, no minimum ze trzy.

Wielkie M na scenie. A raczej DM.
Wielkie M na scenie. Las rąk. Ocean emocji.

Tyle narzekania. Reszta to miód na moje serce. Dave Gahan i Martin Gore stanęli na wysokości zadania. Pokazali olbrzymie doświadczenie sceniczne. Mieli doskonały kontakt z publicznością.

Świetną robotę robiły dwa duże ekrany po bokach sceny, z których wyświetlany był obraz z wielu kamer. Kamery były rozstawione na scenie na statywach. Trzeba przyznać, że ktoś, ktoś je rozstawił, obsługiwał i montował obraz na żywo zna się na tej robocie. No i wielki ekran w tle sceny, z olbrzymim „M”, a za nim wyświetlane różne obrazy, sceny, filmiki, teledyski. Super dopracowane.

Zagrali wiele przebojów. Oczywiście nie mogło zabraknąć kilku kawałków z najnowszej płyty „Memento Mori”, w tym granego często w radiu „Ghost Again”. Jednak – co dla mnie kluczowe – skupili się głównie na starszych utworach. Doczekałem się np. „Never Let Me Down Again” z płyty „Music for the Masses” (1987) czy „Walking In My Shoes” z „Songs of Faith and Devotion” (1993). Bo że musiało być „Personal Jesus” czy „Enjoy The Silence” (obydwa z albumu „Violator” z 1989 roku), to było oczywiste. Śpiewała cała Tauron Arena w Krakowie.

Koncert był świetny. Cieszę się, że w końcu na żywo zobaczyłem i posłuchałem zespołu, którym karmię się od kilku dekad. Kto wie, może jeszcze kiedyś będzie mi dane zobaczyć ich live. Dzięki bracie za wspólny super wieczór!

Autor: Paweł Krzyworączka

Jestem właścicielem bloga krzyworaczka.pl.
Lubię sport. Więcej o mnie znajdziesz tutaj: krzyworaczka.pl/o-mnie

2 odpowiedzi na “Koncert Depeche Mode w Krakowie (4.08.2023). Super, ale…”

Ja również wyszedłem z koncertu pod wrażeniem. Odczucia były nawet lepsze, niż po moim pierwszym razie w 2018 roku. DM wydają się jak wino, dojrzewają jeszcze bardziej z każdym kolejnym wydanym albumem. Pomimo tłoku, wystających rąk z telefonami – w miarę dobrze widziałem – na szczęście jestem dość wysoki i pomagały okulary oraz stawanie na palcach 🙂 Zobaczyć na żywo Depeche Mode, to jednak nie to samo, co obejrzeć ich koncert na You Tube. Na żywo to jest magia bezpośrednia. Owszem można narzekać na to i owo. Bo rzeczywiście to nagłośnienie nie było idealne – opinia kilku już osób i to nie tylko z Tauron Areny. A to że scena może być wyżej, to jest oczywiste ! Tak było kilka dni wcześniej na koncercie Depeszów w Pradze, gdzie specjalnie się temu przyglądałem. Scena była dobry metr wyżej niż w Tauron. Takie detale sprawiają, że odbiór koncertu może być jeszcze lepszy, wręcz idealny. Zespół daje z siebie wszystko, to i Organizatorzy powinni stanąć na wysokości zadania.

Pawle, widać, że atmosfera niesamowita. Zazdroszczę Ci tych dreszczy emocji. Tak, jak Ty wychowałam się na przebojach „depeszów” i lubię do nich wracać. Ekrany po bokach – świetny pomysł zważywszy, że z Twojego miejsca rzeczywiście nie było zbyt wiele widać, chociaż całkiem blisko byliście z bratem. Krakowska Arena nie od wczoraj z sukcesem organizuje różne eventy. Szkoda, że tego nie dopracowali. Można się było spodziewać więcej. Cieszę się, że dobrze się bawiliście z bratem. Fajnie, że masz takiego kompana! Gratki!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *