Kategorie
Muzyka

Proletaryat „Proletaryat” – niepowtarzalna płyta

Gdy powstawał Proletaryat, byłem młodym szczylem. Mając naście lat, człowiek szuka wzorców, kształtuje się. No cóż, mnie w jakimś stopniu wychowały właśnie takie kapele. Niech inni sobie oceniają czy to źle, czy dobrze.

Proletaryat to jedna z moich absolutnie ulubionych polskich grup. Pasuje mi wszystko: melodia, brzmienie, styl, charakter, wokal, teksty – słownie: wszystko.

Na koncertach Proletaryatu byłem mnóstwo razy. Lataliśmy z kumplami na nie bez opamiętania. Nie da się na nich usiedzieć na trybunach – nogi same niosą.

Proletaryat rozpoczął swój żywot od materiału pod nazwą „Revolt” w 1989 roku. Rok później, można by rzec, że ucywilizowali te początki nagrywając płytę „Proletariat”. A w kolejnym roku (1991) wydali album, który chyba najbardziej przypadł mi do gustu: „Proletaryat”, nazywany czasem „Proletariat II”.

Płyta miażdży pod każdym względem. Dość surowe, trochę punkowe brzmienie. Niesamowite, bojowe, rewolucyjne teksty. Nie ma słabych punktów na tej płycie. 13 gwoździ, wbijanych w łeb.

Oto, co się na niej znalazło:

  1. Exit” – 1:37 – taka psychodela na początek. Cisza przed burzą.
  2. Szybko o życiu” – 2:17 – jak w tytule: w dwie minuty tekst kondensuje obraz społeczeństwa. Oczywiście w specyficzny dla kapeli sposób. „(…) Jeden ma żonę i wszystko gra, drugi ma zdzirę i często chla. (…)
  3. Srajmy (nie chcę, nie)” – 2:46 – może i prymitywny tekst, ale jak nie kochać tego kawałka. Skoczny, jak diabli. „(…) Nie chcę, nie, w gównie taplać się! Nie chcę, nie, ale srać się chce! (…)” – poezja śpiewana 😉
  4. Mamy tysiąc lat” – 3:04 – jeden z najlepszych utworów, uwielbiam go. Szybki, melodyjny. „(…) My, silni i młodzi, kochamy miłość lecz to nic nie szkodzi. Temu co zza płotu grozi nam, skopiemy mordę mówię wam, ajajaj! (…)
  5. Już koniec” – 2:38 – punkowa młócka. Taki Proletaryat lubię najbardziej. Bez kombinowania: świetny, mocny tekst i rock and roll na maksa. „(…) Czy mam się uczyć, czy robić na chleb. Palić komitet czy rabować sklep. Czy mam pomyśleć, że wszystko jest gut. Wpieprzać łupiny i czekać na cud. (…)
  6. Ogień rewolucji” – 2:50 – jak na rewolucyjną kapelę przystało, jest i „Ogień rewolucji”. Tutaj najbardziej porywa refren: „(…) Rewolucji ogień zgasł. Wszyscy w dupie mają nas. (…)” Jakże na czasie…
  7. Zrywaj się mała” – 2:31 – no bez jaj: kawałek o miłości? No, zdarzyło się. „Oley” (wokalista Tomasz Olejnik) oczywiście podszedł do sprawy po swojemu: „(…) Ich nazwisk wcale nie chcę znać, nie jestem z KGB. Pod ścianą nie postawie cię, nie strzelę prosto w łeb. (…)” Uff, ulitował się 😉
  8. Żywe trupy” – 1:59 – krótki kawałek, ale treściwy. „(…) Czy źli ludzie, ludzie czy zły czas. W żywe trupy zamieniają nas. (…)
  9. Pokój z kulą w głowie” – 2:47 – oczywiście mój ulubiony! Jak można go nie kochać. Riff gitarowy po prostu doskonały, powinien trafić na listę 100 najlepszych riff’ów wszech czasów. A tekst? Lepszego nie da się wymyślić: „(…) Patrz płonie dach nad światem. Płoną dogmaty i idee. Dla brata brat jest katem. Płoną marzenia i nadzieje. (…)
  10. Dlaczego ja” – 5:16 – najdłuższy kawałek na płycie. Bardzo melodyjny. Tekst mocny. „(…) Jeszcze kilka chwil, z życia film. Papierosa dziwny smak. Ręce krępują ci oprawcy źli. Pętla na szyję lecisz w dół. (…)
  11. Sumienie generała” – 3:23 – tytuł mówi wszystko. „(…) W dłoni trzymam broń, wkładam ją do ust. Strach ogarnia mnie, gdy naciskam spust. (…)
  12. Zadania władzy” – 1:50 – kolejny, powiedzmy, polityczny kawałek. „(…) Zadaniem władzy jest to: walnąć człowiekiem o dno. Dać mu gorzały i chleb, aż włoży w kierat swój łeb. (…)
  13. Karaluch” – 2:26 – taka autorska przeróbka „La Cucaracha”.

A teraz wysłuchajmy owej pięknej płyty.

Doskonała płyta Proletaryatu z 1991 roku. Każdy powinien ją w życiu wysłuchać. Choć jeden raz.

Autor: Paweł Krzyworączka

Jestem właścicielem bloga krzyworaczka.pl.
Lubię sport. Więcej o mnie znajdziesz tutaj: krzyworaczka.pl/o-mnie

3 odpowiedzi na “Proletaryat „Proletaryat” – niepowtarzalna płyta”

Kiedyś słuchaliśmy tej płyty i w ogóle Proletaryatu na okrągło. Potem trochę to ucichło. Ale ta muzyka i przede wszystkim teksty są ponadczasowe. Bo choć nie mamy już PRL-u i stanu wojennego ( nie licząc COVIDA :)) to mam wrażenie, że cały czas ” płonie dach nad światem” tylko w trochę inny bardziej wyrafinowany sposób. I nic się nie zmieniło – dalej ” dla brata brat jest katem.” Włączam płytę, aby się delektować …

intro trwa 1:37 to przypadek? =)

ja się urodziłem później niż Ty i porwał mnie polski rap, ale wierze, że gdybym się urodził wcześniej, to właśnie punka bym słuchał.

przesłucham tę płytę!

szczęsliwego nowego roku i zapraszam do mnie!

@kacper137,
masz mnóstwo racji w tym, że to, czego słuchamy, w dużej mierze zależy od tego, kiedy się urodziliśmy. Drugim ważnym czynnikiem jest nasze otoczenie: rodzina i znajomi. Ja zacząłem słuchać metalu dzięki kolegom. Nigdy nie zapomnę wizyty u kumpli w piwnicy, gdzie mieli swój „męski klub”. Mieli tam magnetofon i sporo kaset, głównie z metalem. To tam zobaczyłem okładkę „Arise” Sepultury i chwilę później wpadłem po uszy: po prostu ta muzyka współgra z moim sercem, ciałem, osobowością.
Dzięki za życzenia. Wzajemnie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *